Aktualności

Osłabieni „Niebiescy” nie dali rady wiceliderowi

Data dodania: 2018-11-17 11:45:17

Nie tak wyobrażaliśmy sobie wizytę w Radomiu. Ruch, grający od 2. minuty w osłabieniu, nie zdołał przeciwstawić Radomiakowi. Mimo dużego zaangażowania i walki do końca, „Niebiescy” przegrali 0:2.

Na mecz z wiceliderem trener Marek Wleciałowski dokonał dwóch zmian. Przebywającego na zgrupowaniu reprezentacji Polski Mateusza Bogusza zastąpił najlepszy strzelec zespołu Artur Balicki, na skrzydle Pawła Mandrysza zluzował Jakub Kowalski, który w dwóch poprzednich spotkaniach trafiał do siatki wchodząc z ławki.

W pierwszym w tym sezonie starciu obu zespołów rozegranym w lipcu przy Cichej, „Niebiescy” stracili bramkę już w 1. minucie. Spotkanie rewanżowe również rozpoczęło się źle. Zaledwie 90 sekund po rozpoczęciu gry faulu taktycznego przed polem karnym dopuścił się Bartłomiej Kulejewski, za co zobaczył czerwoną kartkę. Gra w dziesiątkę przeciwko najlepszej ofensywie w lidze zwiastowała kłopoty. Chorzowianie postawili się jednak rywalom. Radomiak szybko zepchnął naszą drużynę do głębokiej defensywy, lecz niewiele z tego wynikało. Co prawda w pole karne Ruchu raz za razem posyłano piłki z bocznych sektorów i sporo pracy miał Kamil Lech, jednak nie przekładało się to na klarowne okazje bramkowe. Moment dekoncentracji przytrafił się w 22. minucie, kiedy piłkę zagraną z rzutu rożnego na dalszym słupku do bramki wepchnął niepilnowany Maciej Świdzikowski. Później bliski zaskoczenia Lecha bezpośrednio z rogu był Bruno Luz. Formę naszego golkipera sprawdzał też Rafał Makowski, jednak golkiper „Niebieskich” był na posterunku. Osłabieni chorzowianie z rzadka przedostawali się pod pole karne. Mogli jednak doprowadzić do wyrównania w 39. minucie, kiedy bramkarz Radomiaka minął się z piłką zagraną z rzutu wolnego. Prezent chciał wykorzystać Balicki, jednak uderzył nad poprzeczką.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Gospodarze wciąż dominowali i szukali kolejnych trafiań pieczętujących zwycięstwo. Z ich prób długo jednak nic nie wychodziło – albo bez zarzutu spisywał się Lech, albo miejscowi mieli źle ustawione celowniki. Im bliżej końca spotkania, tym „Niebiescy” coraz odważniej zaczynali atakować, próbując stworzyć sobie okazję do wyrównania. Bliski szczęścia był Kowalski, który z boku boiska posłał „rogala” nieznacznie obok słupka. Odważniejsza gra niosła ze sobą ryzyko kontrataków ze strony wicelidera. Jeden z nich – w 81. minucie – został zamieniony na gola za sprawą Szymona Kaputa. Podopieczni trenera Marka Wleciałowskiego dzielnie walczyli do ostatniego gwizdka, zostawili dziś na boisku dużo serca i zdrowia, jednak gra w dziesiątkę przez blisko 90 minut z czołową drużyną ligi nie pozwoliła na wywiezienie z Radomia choćby punktu.

Ruch wciąż więc czeka na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Ostatnia w tym roku okazja nadarzy się za tydzień, gdy „Niebescy” udadzą się do Częstochowy na mecz ze Skrą.


Naszą tradycyjną relację „minuta po minucie” znajdziecie TUTAJ.

 
Radomiak Radom – Ruch Chorzów 2:0 (1:0)

1:0 Maciej Świdzikowski, 22 min.
2:0 Michał Kaput, 81 min.

Radomiak: Haluch – Jakubik, Klabnik, Świdzikowski, Wawszczyk – Leandro (85 Suchanek), Kaput, Karwot, Makowski (87 Filipowicz), Bruno Luz (75 Mikita) – Rolinc (62 Sokół); trener: Dariusz Banasik.
Rezerwowi: Bielikow, Kucharski, Szuprytowski.

Ruch: Lech – Duriska, Obst, Kulejewski, Miahkow – Urbańczyk, Walski – Kowalski (84 Mandrysz), Balicki (46 Wdowik), Podgórski – Kędziora (62 Giel); trener: Marek Wleciałowski.
Rezerwowi: Wilk, Komarnicki, Machała, Majewski.

Żółta kartka: Wawszczyk.
Czerwona kartka: Bartłomiej Kulejewski za faul, 2 min.
Sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).
Widzów: 3 850.

 

 

źródło: własne; foto: Norbert Barczyk/PressFocus
Lipiec
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 
zobacz więcej...

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy medialni