Aktualności

To dzięki Ruchowi jestem teraz w tym miejscu

Data dodania: 2019-01-29 22:05:11

– W Ruchu zawsze czułem się jak w domu. Spędziłem w nim prawie połowę swojego życia. Dziękuję za wszystko trenerom, pracownikom klubu i kibicom. Zawsze będzie miło wrócić na Cichą – mówi Mateusz Bogusz po transferze do Leeds.

 

Mateusz, opowiadaj o pierwszych wrażeniach w nowym klubie.

Testy medyczne przeszedłem bez żadnego problemu. Zwiedziłem całą akademię. Zrobiła na mnie wrażenie, chociażby z tego względu, że do dyspozycji jest 7 boisk. Bardzo duże przeżycie, duże emocje. Był leki stresik, przeżywałem to wszystko. Rodzice i dziewczyna dziś stąd wyjechali, zostałem sam i trochę się to uspokoiło.

W ostatnim czasie nie było widać po Tobie, że interesują się Tobą poważne zachodnie kluby. Nie działało to na wyobraźnię?

Mam taki charakter. Jakoś tym nie żyłem na co dzień. Robiłem swoje każdego dnia. Tak naprawdę uświadomiłem sobie to dopiero dzisiaj, gdy podpisywałem kontrakt. To był ten moment, kiedy poczułem, że zaczyna się dla mnie nowy etap. Mam nadzieję, że takie podejście mi pomoże. Wiadomo, początek na pewno będzie trudny, ale trzeba to przetrwać.

Z jakiego pułapu będziesz zaczynał swoją przygodę z Leeds?

Będę trenował i grał w zespole U’23, ale zapowiedziano mi, że będę uczestniczył też w zajęciach pierwszej drużyny. Plan klubu jest taki, by w ciągu pierwszego półrocza przygotować mnie do stałej obecności i gry w pierwszym zespole. Wszystko oczywiście zależy teraz ode mnie.

Ten transfer traktujesz jako spełnienie marzeń czy po prostu kolejny krok w karierze?

Zawsze chciałem iść do przodu, rozwijać się. Gdy pojawiła się szansa wyjazdu, na pewno bardzo chciałem spróbować swoich sił. Zrobiłem po prostu kolejny krok do przodu. Następnym będzie debiut w pierwszym zespole. Jakoś nigdy nie miałem wielkich marzeń. Po prostu zawsze chciałem grać w piłkę, bo to kocham. Oczywiście cieszę się z tego, że tu jestem, ale na pewno się tym nie zachłysnę.

Jak będzie wyglądało Twoje codzienne życie – mieszkanie, szkoła, treningi? Jak to wszystko jest zorganizowane?

Póki co jestem pod opieką rodziny zastępczej razem z czterema innymi zawodnikami z Leeds. Rano przyjeżdża się do klubu, je się śniadanie, następnie zajęcia w siłowni, gdzie każdy ma swój plan ćwiczeń do wykonania. Później trening ze swoją drużyną i obiad. Po nim albo drugi trening, albo praca indywidualna, albo wolne popołudnie. Te dzienne plany oczywiście będą różne. Ponadto przez cztery godziny w tygodniu będę się uczył angielskiego, a szkołę będę kończył w Chorzowie zdalnie.

Zawodnikami Leeds są dwaj inni Polacy – Mateusz Klich i Kamil Miazek, który kiedyś był nawet na testach w Ruchu. Miałeś okazję ich poznać? Porozmawiać?

Rozmawiałem z Kamilem i mówił mi, że trenował z Ruchem. Żałował, że wtedy nie trafił na Cichą. Kamil będzie mi na początku pomagał. Będę z nim jeździł do klubu. On ma już tutaj mieszkanie i samochód. Z kolei Mateusza Klicha poznałem, gdy pierwszy raz przyjechałem do Leeds. Zachwalał klub, namawiał mnie do przyjścia. Podkreślał, że są tutaj kibice bardzo zżyci z klubem, co można porównać do Ruchu. Tu też wszyscy żyją piłką, są fanatykami.

Jak będziesz wspominał te lata spędzone w Ruchu?

Zawsze będę dobrze wspominał. Zawsze będzie miło tam wrócić. Tam się wszystko zaczęło. W Ruchu zawsze czułem się jak w domu, niczego nigdy mi nie brakowało. Spędziłem w tym klubie prawie połowę swojego życia. To dzięki Ruchowi jestem teraz w tym miejscu. Gdy tylko przyjadę do Polski na pewno przyjdę na mecz „Niebieskich”. Trzymam kciuki za drużynę, za dobrą rundę wiosenną i skuteczną walkę o awans w kolejnym sezonie.

Niecały rok temu debiutowałeś w pierwszej drużynie Ruchu. Dzisiaj jesteś w Leeds. Przypuszczałeś, że może się to tak szybko potoczyć?

Nie spodziewałem się tego. Jakoś też nigdy nie zachwycałem się jakimiś osiągnięciami. Nie robiło to na mnie wrażenia, ani cała ta otoczka, czym szum wokół mnie. Zawsze starałem się robić swoje, czyli po prostu grać w piłkę.

Najprzyjemniejszy moment w Ruchu to…

Mecz z Resovią, w którym strzeliłem dwa gole i kibice skandowali moje nazwisko. To najbardziej zapadło mi w pamięci.

Co powiedziałbyś młodym chłopakom trenującym w Akademii Piłkarskiej Ruchu, którzy marzą, by pójść Twoją drogą?

Najważniejsze to nie zachwycać się pojedynczymi sukcesami, od razu stawiać sobie kolejne cele i zachować pokorę. Ważne też, by cały czas traktować piłkę jako pasję, coś, co po prostu sprawia przyjemność.

Czego Ci życzyć na nowej drodze piłkarskiego życia?

Chyba tylko zdrowia. Jak będzie zdrowie, to myślę, że sobie poradzę. Nie wiem ile będzie trwała moja droga do gry, ale gdybym nie wierzył, że się to uda, to bym tutaj nie przyjeżdżał.

Życzymy Ci powodzenia i na pewno będziemy śledzić Twoje dalsze losy.

Chciałbym podziękować wszystkim trenerom Akademii i pierwszego zespołu, którzy przez te lata mnie ukształtowali i którym tak dużo zawdzięczam. Dziękuję także wszystkim pracownikom Klubu i kibicom, dziękuję za doping. Zawsze czułem się w Ruchu jak w domu. Dzięki za wszystko!

 

 

Tomasz Ferens

 

 

 

źródło: własne; foto: Leeds United
Sierpień
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 1234
56
  • Runda wstępna PP: Skra Częstochowa - Ruch
    Godzina: 17:00
7
891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
zobacz więcej...

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy medialni