Aktualności

Ruch był konkretny i zdeterminowany

Data dodania: 2015-07-28 18:16:25

„Niebiescy” wzbogacili się o kolejnego nowego zawodnika. Szeregi czternastokrotnych mistrzów Polski zasilił dziś 20-letni napastnik Mariusz Stępiński, z którym porozmawialiśmy tuż po parafowaniu umowy z Ruchem.

Zostałeś już oficjalnie zawodnikiem Ruchu. Jesteś zadowolony, że trafiłeś właśnie do Chorzowa?

Na pewno tak. Bardzo chciałem dalej grać w Polsce. Ruch był konkretny i zdeterminowany by mnie sprowadzić. Naprawdę ludziom w Chorzowie zależało na mnie. Wyglądało to bardzo profesjonalnie. To zadecydowało. Jestem bardzo zadowolony, że udało się to wszystko sfinalizować i podpisałem kontrakt.

Jaki wpływ na Twoje przyjście miała osoba trenera Waldemara Fornalika? Myślisz, że przy nim zrobisz krok do przodu w swojej karierze?

Osoba trenera miała największy wpływ na to, że jestem tutaj. Myślę, że przy tym szkoleniowcu można się rozwinąć. Do Chorzowa nie sprowadza się wielkich nazwisk. Ruch jest raczej klubem, w którym można się pokazać i wybić. Ja również liczę, że kiedyś Ruch będzie mógł na mnie zarobić.

Stawiasz sobie jakiś cel na czas gry w Ruchu? Jakie nadzieje wiążesz z „Niebieskimi”?

Chcę zdobywać bramki, a ile ich będzie? Nigdy nie stawiałem sobie takich celów i nie będę tego robił , bo uważam, że to bez sensu. Chcę z meczu na mecz grać coraz lepiej i trafiać do bramki tak często, jak się da.

Ostatni sezon spędziłeś w Wiśle. Jak oceniasz ten okres?

Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej, ale myślę, że był to bardzo pożyteczny czas. Uważam, że decyzja o wypożyczeniu na rok z Norymbergi był dobra i myślę, że w Wiśle zrobiłem kolejny krok do przodu. Mimo wszystko pozytywnie oceniam ten czas.

Był temat pozostania w Krakowie?

Tak naprawdę Wisła nie miała nic do powiedzenia. Wszystkie karty były po stronie Norymbergi. Wisła walczyła o mnie, ale problem był taki, że ja nie byłem do wzięcia za darmo, tylko trzeba było za mnie zapłacić. W Wiśle może i był temat, ale trwałoby to znacznie dłużej niż w Ruchu. Chorzowianie zdecydowali się, że zapłacą za mnie, a ja tak naprawdę chciałem jak najszybciej odejść i grać, dlatego cieszę się, że trafiłem tutaj.

Wyjeżdżając do Niemiec miałeś na koncie medal Mistrzostw Europy do lat 17, debiut w pierwszej reprezentacji i udany sezon w Widzewie. Uważasz, że twoja kariera po przejściu do Norymbergi nieco wyhamowała?

Z perspektywy czasu ciężko powiedzieć czy wyhamowała, czy nabrała tempa. Prawda jest taka, że podpisałem kontrakt na trzy lata w Norymberdze, a byłem tam tylko rok. Rok nie grałem, kolejny spędziłem w Wiśle, a teraz przechodzę do Ruchu. Ciężko określić czy zyskałem, czy straciłem. Mimo wszystko nie żałuję tego wyjazdu i myślę, że jeżelibym cofnął czas, to zrobiłbym tak samo, bo to była dla mnie ogromna szansa. Cieszę się, że z niej skorzystałem. Tak jak mówiłem wyjeżdżając – zawsze mogę wrócić. Nie żałuje, bo jestem bogatszy o ten bagaż doświadczeń, który tam zdobyłem.

Czy po rocznym pobycie w Norymberdze czujesz, że jesteś lepszym piłkarzem?

Na pewno teraz oceniam siebie jako lepszego zawodnika niż dwa lata temu. Wiadomo, że mój rozwój szedł do przodu, nie miałem żadnych kontuzji, trenowałem cały czas. Siłą rzeczy musiałem się rozwinąć . Po tych dwóch latach jestem lepszym zawodnikiem niż to było, kiedy wyjeżdżałem.

Na jakiej pozycji czujesz się najlepiej? Bo Wiśle nie grałeś tylko jako napastnik?

Trochę nad tym ubolewałem. Takie jednak były decyzje trenera i grałem tam, gdzie mi przykazano. Nie miałem nic do powiedzenia, po prostu walczyłem dla zespołu. Moją jedyną nominalną pozycją jest atak, tam się najlepiej czuję. Na skrzydle mogę zagrać poprawnie, ale nie jestem graczem, który mógłby zrobić tam przewagę lub którego byłoby można wyróżnić.

Znałeś kogoś wcześniej z chorzowskiej szatni?

Znam kilku chłopaków z reprezentacji młodzieżowych – Michała Helika, Martina Konczkowskiego, Kamila Mazka czy Michała Efira. Tak naprawdę w każdym klubie są zawodnicy, których się zna. W Ruchu jest podobnie.

Na szerokie wody wypłynąłeś w Widzewie. Byłeś fanem tego klubu zanim zacząłeś w nim grać?

Nie będę ukrywał, że od małego jeździłem na mecze Widzewa ze starszymi kolegami. Dopingowałem Widzew na trybunach, a później w nim grałem. Do dzisiaj śledzę bardzo skrupulatnie poczynania tego klubu. Chyba rzeczywiście Widzew zostanie mi w sercu do końca życia. W Błaszkach, gdzie zaczynałem przygodę z piłką, bardzo dużo osób sympatyzuje z Widzewem. Co roku organizuję turniej charytatywny w Błaszkach i przyjeżdża tam mnóstwo fanów Widzewa.

Jak zapatrujesz się na rywalizację z pozostałymi napastnikami Ruchu?

To jest potrzebne w każdym klubie, daje trenerowi komfort wyboru. Na pewno nie przychodzę tutaj by oddać komuś miejsce w składzie. Będę walczył o to by grać, a rywalizacja w zespole podnosi jakość drużyny i umiejętności poszczególnych zawodników.

W Chorzowie wiążą z tobą spore oczekiwania. Jak radzisz sobie z presją?

Sam tego chciałem. Decydując się na odejście z Norymbergi do klubu, w którym chcę grać regularnie, ściągam na siebie presję kibiców, jaka ciąży na napastniku. Napastnik ma strzelać bramki. Trzeba sobie radzić z presją. Jak już mówiłem, będę chciał trafiać jak najczęściej, ale tak naprawdę boisko pokaże, jak to będzie wyglądać.

Liczysz, że pojedziesz do Kielc na mecz z Koroną?

Mam taką nadzieję! 

 

Tomasz Ferens

źródło: własne; foto: Łukasz Laskowski/PressFocus
Styczeń
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 1234
  • Urodziny Włodzimierza Dusia
5
6
  • Początek przygotowań do rundy wiosennej
7
891011
  • Urodziny Mateusza Bartolewskiego
12
13
14151617
  • Urodziny Karola Michalskiego
18
  • Urodziny Adriana Gacha
  • Sparing: Ruch Chorzów - Ruch Radzionków
19
20
  • Zgrupowanie w Kamieniu
21
  • Zgrupowanie w Kamieniu
22
  • Zgrupowanie w Kamieniu
23
  • Zgrupowanie w Kamieniu
24
  • Zgrupowanie w Kamieniu
25
  • Zgrupowanie w Kamieniu
26
27
282930
  • Urodziny Marka Wleciałowskiego
31
 
zobacz więcej...

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy medialni