Aktualności

Od dziecka czułem przywiązanie do Klubu

Data dodania: 2017-03-08 10:49:22

– Przede wszystkim z dnia na dzień chciałbym się stawać lepszym zawodnikiem. Jednak najważniejszym celem do osiągnięcia na dzień dzisiejszy to utrzymanie z Ruchem w Ekstraklasie – podkreśla w bardzo obszernym wywiadzie wychowanek „Niebieskich”, Michał Helik.

 

 

W jaki sposób pierwszy raz zetknąłeś się z Ruchem?

Wszystko zaczęło się od pierwszego treningu w UKS Oczko Chorzów. Trenowaliśmy tutaj za miedzą, a była to szkółka przy Szkole Podstawowej nr 21, wtedy jeszcze nie było zespołu szkół. Tata zabrał mnie na pierwsze zajęcia i tak się to wszystko zaczęło. Ta szkółka była pod szyldem Ruchu, barwy się zgadzały, więc tak się to zaczęło.

W twojej rodzinie były jakaś „Niebieskie” tradycje?

Mój tata kiedyś grał, a nawet bardziej trenował, bo w pierwszej drużynie tylko raz zasiadł na ławce rezerwowych. Także mój dziadek był kibicem Ruchu, więc w rodzinie „Niebieskie” barwy są obecne praktycznie cały czas. Ja również od dziecka czułem przywiązanie do tego klubu.

W jakim wieku zacząłeś trenować?

Tak dokładnie tego nie pamiętam, ale chyba miałem 5 albo 6 lat.

Sam chciałeś grać w piłkę czy ktoś cię do tego sportu przekonał?

Chciałem grać! Zawsze bardzo mi się to podobało, ale w dzieciństwie było to bardziej traktowane jako zabawa. Myślę, że rodzice chcieli mi pokazać jedną z kilku opcji, bo wcześniej chodziłem na zajęcia gimnastyki akrobatycznej, jeździłem na nartach, a nawet przez moment przewinął się tenis w moim życiu. Wiele sportów próbowałem, ale piłka nożna wygrała.

Przeszedłeś wszystkie etapy szkolenia w Ruchu. Jaki był twój największy sukces w drużynach młodzieżowych?

Pojawiały się pojedyncze mecze czy turnieje, ale to nie były żadne wielkie sukcesy. Nigdy nie przywiązywałem wielkiej wagi do trofeów. Dla mnie zawsze liczył się kolejny mecz. Najwięcej chyba osiągnąłem z kadrą Śląska. Mam w swojej kolekcji brązowy medal Mistrzostw Polski i srebrny, który oddał mi trener Kłuska. Grałem wtedy całe eliminacje, a na obozie przed tym turniejem na pierwszym treningu złamałem rękę i nie mogłem na te mistrzostwa pojechać z drużyną. Jednak wsiedliśmy z tatą w samochód i pojechaliśmy wspierać chłopaków z trybun. Wtedy właśnie wywalczyliśmy srebrny medal, a trener Kłuska stwierdził, że też się do tego sukcesu przyczyniłem i oddał mi swój krążek.

Zawsze grałeś na pozycji stopera?

Oczywiście, że to się zmieniało. Każdy na początku gra na wielu pozycjach. Dopiero w tej, powiedzmy, bardziej zorganizowanej piłce zacząłem grać początkowo na prawej obronie, ale jednak środek to była moja docelowa pozycja. Wiedziałem, że z moimi warunkami fizycznymi nie mam szans grać na boku defensywy. Miałem więcej atutów, które mogłem wykorzystać na stoperze.

Przychodząc na pierwszy trening liczyłeś, że kiedyś zagrasz w Ekstraklasie?

Myślę, że tak. Moim marzeniem było zagrać przy Cichej, bo od małego jestem w tym klubie i to było naturalne, że cały czas chciałem się piąć wyżej. Bardzo chciałem zadebiutować na stadionie, na którym oglądałem mecze z trybun i zawsze sobie powtarzałem, że muszę tutaj zagrać. Cieszę się, że udało się to spełnić.

Do pierwszej drużyny „Niebieskich” dołączyłeś mając niespełna 18 lat. Było to dla ciebie wielkie przeżycie, spełnienie marzeń?

Na pewno była to ogromna szansa dla mnie i duże wyróżnienie. Pamiętam, że na zakończeniu sezonu w Młodej Ekstraklasie przyszedł do nas trener i powiedział, że kilku z nas, a w tym ja, zacznie treningi z pierwszą drużyną. Byłem tym strasznie podekscytowany i wiedziałem, że muszę się pokazać z jak najlepszej strony, bo z biegiem czasu będą się ważyły losy czy zostanę w tej drużynie, czy nie.


Michał Helik w dniu podpisania profesjonalnego kontraktu (na zdjęciu drugi od lewej). Razem z nim stoją: Aleksander Komor, Konrad Korczyński, Bartosz Soliński, Maciej Urbańczyk, Patryk Lipski i Konrad Mularczyk.

W zasadzie przez cały ten okres towarzyszył ci Maciek Urbańczyk. Jak zaczęła się wasza znajomość?

Z Maćkiem w jednej drużynie zaczęliśmy grać od czwartej klasy podstawówki pod skrzydłami trenera Molka. Od tego momentu właściwie cały czas razem chodziliśmy do szkół, siedzieliśmy w jednej ławce czy graliśmy w jednej drużynie, a także w kadrze Śląska. Z Maćkiem znamy się już kupę lat i tylko raz nas rozdzielono, bo w pewnym momencie Maciek poszedł do rocznika wyżej w Ruchu i trenował z juniorami starszymi, a ja byłem jeszcze w młodszych. Jednak chwilę później znowu się to wyrównało.

Znajomość poza boiskowa chyba dobrze wpływa na waszą współpracę podczas meczów.

Zdecydowanie tak. Jeśli się znamy tyle lat, to pewnych rzeczy nie musimy sobie mówić. Fajne jest to, że czasu razem nie spędzamy tylko w szatni, ale także po za nią. Ostatnio razem spędziliśmy urlop, a to na pewno nas też cementuje na boisku.

W świat dorosłej piłki wprowadził cię trener Jacek Zieliński. Jak wspominasz współpracę z nim?

Bardzo dobrze. Gdy on był szkoleniowcem Ruchu, to ja stawiałem swoje pierwsze kroki w drużynie. Od niego dostałem także szansę na debiut w Ekstraklasie. Bardzo mile wspominam go jako trenera. Czuję, że przy nim zrobiłem duży postęp, a przede wszystkim jestem wdzięczny za tę szansę, którą mi dał.

Debiut w Ekstraklasie chyba chciałbyś wymazać z pamięci. 0:6 z Jagiellonią dla młodego chłopaka, który dopiero zaczyna grę w dorosłej piłce chyba nie było motywujące.

Właśnie wręcz przeciwnie. Powiem nawet, że to było bardzo motywujące. Wiedzieliśmy, że jako drużyna nie zasłużyliśmy na taki wynik i stać nas na dużo więcej. Chciałem w następnych meczach udowadniać naszą wartość i zmazywać tę plamę. Wiedziałem, że to był wypadek przy pracy.


Debiut Michała Helika w Ekstraklasie.

Po tym meczu trener Zieliński zrezygnował, a nowym szkoleniowcem Ruchu został Jan Kocian, z którym wywalczyliście trzecie miejsce. To chyba największy sukces w twojej karierze.

Zdecydowanie tak. Medal za zajęcie trzeciego miejsca w Ekstraklasie jest dla mnie najważniejszą nagrodą póki co. Myślę właśnie, że na ten końcowy sukces miała też wpływ ta porażka w Białymstoku, która mobilizowała. Dodatkowo pojawił się w klubie trener Kocian, przy którym wielu zawodników bardzo się rozwinęło.

Jednak w tym samy sezonie wystąpiłeś tylko w ośmiu spotkaniach, ale na środku obrony rywalizowałeś z doświadczonymi ligowcami takimi jak Marcin Malinowski czy Piotr Stawarczyk. Widziałeś szanse na przebicie się do składu?

Nie powiem, że tylko w ośmiu spotkaniach, bo dla mnie jak 18-lataka to było aż 8 meczów. Rywalizacja na środku obrony była wtedy naprawdę konkretna. „Malina” był kapitanem zespołu, a „Stawar”grał bardzo dobry sezon. Cieszyłem się wtedy z każdej szansy, którą dostałem, a od konkurentów na mojej pozycji wiele czerpałem. Starałem się pomóc drużynie jak tylko mogłem w każdym meczu, w którym grałem i myślę, że też dołożyłem swoją cegiełkę do tego trzeciego miejsca.

Kolejny sezon był zdecydowanie lepszy. Na 37 spotkań w Ekstraklasie ty zagrałeś w 18, a do tego doszły 4 spotkanie w eliminacjach Ligi Europy. Szczególnie rozgrywki europejskie chyba były dla ciebie ogromnym przeżyciem.

Dokładnie. W kolejnym sezonie dostawałem więcej szans, chociaż to też jeszcze nie było to, czego oczekiwałem. Jednak fajnie, że mogłem zagrać w eliminacjach Ligi Europy, bo to kolejne cenne doświadczenie. Szkoda tylko, że nie udało nam się wejść do fazy grupowej. Zabrakło nam wtedy naprawdę niewiele, żeby pokonać Metalist i spełnić marzenia o naprawdę wielkiej piłce. Mam jednak nadzieję, że to wszystko jeszcze przed nami.


Michał Helik w trakcie meczu z FC Vaduz w ramach eliminacji do Ligi Europy.

Po tym sezonie poddałeś się zabiegowi kolan i niespodziewanie twoja absencja, która miała trwać parę miesięcy, trwała blisko 1,5 roku. To był ciężki okres, ale i cenne doświadczenie.

Na pewno nie był to łatwy czas dla mnie, ale też już nie chcę się nad tym rozwodzić. Już wielokrotnie o tym opowiadałem. To wszystko już za mną, a teraz patrzę już tylko do przodu. Zapomniałem o kontuzji, ale nie zapomniałem o ćwiczeniach i profilaktyce dodatkowej, żeby ona nigdy nie powróciła.

Masz to już za sobą. Od momentu powrotu grasz w miarę regularnie. Jakie cele stawiasz przed sobą w tym momencie?

Przede wszystkim z dnia na dzień chciałbym się stawać lepszym zawodnikiem. Jednak najważniejszym celem do osiągnięcia to utrzymanie z Ruchem w Ekstraklasie. Oczywiście chciałbym się także pokazywać z jak najlepszej strony, bo w czerwcu w Polsce odbędą się Młodzieżowe Mistrzostwa Europy, w których chciałbym wziąć udział. To wszystko przede mną, ale wiem, że czeka nas teraz ciężka praca.

 

Robert Kasperczyk

 

źródło: własne; foto: PressFocus
Maj
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1234
  • Urodziny Miłosza Trojaka
  • 32. kolejka Lotto Ekstraklasy: Ruch - Zagłębie Lubin
    Godzina: 18:00
5
  • LMJM: Ruch - Miedź Legnica
    Godzina: 17:00
6
  • LWJS: Ruch - Rozwój Katowice
    Godzina: 11:00
7
89
  • Urodziny Eduardsa Visnakovsa
  • IV liga: Ruch II Chorzów - GKS II Tychy
    Godzina: 17:30
10
  • Urodziny Ryszarda Kołodziejczyka
11
12
  • Urodziny Łukasza Monety
  • 33. kolejka Lotto Ekstraklasy: Śląsk Wrocław - Ruch
    Godzina: 18:00
  • IV liga: GKS II Katowice - Ruch II Chorzów
    Godzina: 11:00
13
  • LWJS: Czarni-Góral Żywiec - Ruch
    Godzina: 11:00
14
15
  • 34. kolejka Lotto Ekstraklasy: Ruch - Piast Gliwice
    Godzina: 20:30
16
  • IV liga: Ruch II Chorzów - Polonia Poraj
    Godzina: 18:00
17
18
  • 35. kolejka Lotto Ekstraklasy: Cracovia - Ruch
    Godzina: 20:30
19
  • IV liga: Ruch II Chorzów - MKS Myszków
    Godzina: 15:00
20
  • LWJS: Ruch - Górnik Zabrze
    Godzina: 11:00
21
2223
  • IV liga: Ruch II Chorzów - RKS Grodziec
    Godzina: 18:00
24
2526
  • 36. kolejka Lotto Ekstraklasy: Arka Gdynia - Ruch
    Godzina: 18:00
27
28
2930
  • IV liga: Ruch II Chorzów - Piast II Gliwice
    Godzina: 18:00
31
 
zobacz więcej...

Sponsor oficjalny


Internetowy kantor wymiany walut. Kursy walut, Kalkulator Walutowy - Cinkciarz.pl

Partner akademii

Sponsor techniczny




Partnerzy

Partnerzy medialni