Aktualności

„Nie chcę słyszeć narzekań!”

Data dodania: 2018-02-04 09:36:09

– Nie tylko Ruch jest w trudnej sytuacji, ja również byłem. Jesienią praktycznie nie grałem i ważne jest dla mnie to, że ktoś mnie chciał i wierzy, że mogę pomóc na boisku w walce o utrzymanie – mówi w długiej rozmowie Paweł Wojciechowski. Zapraszamy do lektury!

Jesteś z drużyną Ruchu od niespełna miesiąca. Zaaklimatyzowałeś się już w zespole?

Myślę, że po obozie w Kamieniu mogę powiedzieć, że ten etap już się zakończył. Poznałem wszystkich chłopaków bardzo dobrze. Przed przyjściem do Ruchu znałem tylko Miłosza Przybeckiego. Spotkaliśmy się na meczu „Niebieskich” z Chrobrym Głogów w Pucharze Polski. Siedzieliśmy razem na trybunie. Już wtedy byłem przymierzany do Ruchu i chciałem zobaczyć jak wygląda zespół, dlatego wybrałem się do Chorzowa. Wracając do aklimatyzacji, drużyna bardzo dobrze mnie przyjęła, cieszę się, że tu jestem. Widzę u wszystkich pozytywne nastawienie, mimo tego, gdzie się znajdujemy w tabeli. Widzę, że każdy wierzy w pozytywne zakończenie sezonu.

Z kim z drużyny złapałeś najlepszy kontakt?

Nie chcę tu kogoś wyróżniać. Dobrze się czuję w towarzystwie Maćka Urbańczyka. Często jesteśmy w parze na treningach, przy różnych ćwiczeniach. Na pewno Miłosz Przybecki i Marcin Kowalczyk są bardzo pozytywnymi osobami w tym zespole. W świecie piłki fajnie jest przebywać z każdym kogo jest wszędzie pełno, kto żartuje.

Nie miałeś wątpliwości przyjmując ofertę Ruchu?

Już w lecie miałem trafić do Chorzowa. Już wtedy byłem zdecydowany, ale kluby wówczas się nie dogadały. Widziałem jak to wszystko wygląda i podjąłem taką wewnętrzną decyzję, że chcę przejść do Ruchu. W Odrze moja współpraca z trenerem się nie układała, od samego początku zostałem odstawiony na boczny tor. Mimo że przez pół roku byłem w Odrze, cały czas miałem kontakt z dyrektorem Grzegorzem Kapicą i widziałem, że wciąż mnie tutaj chcą. To na pewno budujące, gdy ktoś o ciebie zabiega. Nie tylko Ruch jest w trudnej sytuacji, ja również byłem. Jesienią praktycznie nie grałem i ważne jest dla mnie to, że ktoś mnie chciał i wierzy, że mogę pomóc na boisku w walce o utrzymanie.

Czyli wiary nie brakuje…

Mi na pewno nie! Naprawdę jestem pozytywnie nastawiony do zbliżającej się rundy. Widząc jak przygotowujemy się do gry, jak wyglądało zgrupowanie w Kamieniu, jakie tutaj – na Cyprze – mamy warunki do pracy, jestem optymistą. Jestem nabuzowany i czekam na pierwsze mecze o punkty.

O miejsce w składzie rywalizujesz z kilkoma zawodnikami i chyba nie są to tylko napastnicy.

Trener ustawia mnie troszkę niżej, jako taką a la „ósemkę”, „dziesiątkę”. Postaram się dać z siebie jak najwięcej na tej pozycji, na jakiej będę grał. Bo przede wszystkim przyszedłem tutaj po to, by grać. Do zespołu dołączył też Mateusz Majewski, więc ta rywalizacja z przodu na pewno się zwiększyła. Zobaczymy. Rozmawiałem z trenerem przed podpisaniem kontrakt i zaznaczyłem, że najlepiej się czuję jako taka „fałszywa dziewiątka” lub bardzo ofensywna „dziesiątka”. Wszystko zależy od trenera, jest doświadczony, będzie wiedział, jak to poukładać.

Rzeczywiście, w sparingach pokazywałeś, że masz predyspozycje do gry za plecami wysuniętego napastnika. Chyba lubisz grę techniczną, kombinacyjną.

Zawsze tak było. W Chrobrym cały sezon grałem jako jedyny wysunięty napastnik. Strzeliłem 7 bramek i zanotowałem 9 asyst. To świadczy też o tym, że nie jestem lisem pola karnego. Lubię często schodzić po piłkę, rozprowadzić ją czy dać ostatnie podanie. Zobaczymy jak będzie tutaj, gdzie ustawi mnie trener.

Sporą część swojego dotychczasowego piłkarskiego życia spędziłeś w Holandii. Zapewne liczyłeś, że ta przygoda inaczej się potoczy. Jak to oceniasz z perspektywy czasu?

Nie mam żadnych wątpliwości, że powodem były kontuzje. Do tej pory miałem aż 7 operacji, głównie kolana, raz przepuklina pachwinowa. Trochę czasu spędziłem na stołach operacyjnych i w salach rehabilitacyjnych. Jestem zdrowy od trzech lat, cieszę się z tego. Oczywiście nie tak wyobrażałem sobie swój pobyt w Holandii, ale jestem już na tyle doświadczony, że nie patrzę wstecz, nie myślę o tym, że na przykład kiedyś grałem dla 30 tysięcy ludzi w Heerenveen. Nie żyję przeszłością, cieszę się, że było mi dane w ogóle zostać zawodowym piłkarzem, cieszę się z każdego treningu. Wielu nie mogło tego doświadczyć. Wielu moich rówieśników, z którymi występowałem w reprezentacji U’17, dzisiaj nie gra już w piłkę. Wykruszyli się gdzieś po drodze. Ale z drugiej strony kilku zrobiło kariery. Grałem wtedy w kadrze z Wojtkiem Szczęsnym, Grzegorzem Krychowiakiem, Mateuszem Klichem, Michałem Janotą czy Tomkiem Kupiszem, z którym utrzymuję najlepszy kontakt.

Przenosimy się na Białoruś. Czekający nas sparing z FK Homel z pewnością przywołuje wspomnienia z czasów gry u naszych wschodnich sąsiadów. Jak wygląda tamtejszy futbol?

Po kontuzji więzadeł krzyżowych stwierdziłem, że musze coś zmienić. Chciałem wrócić do Polski, nie wypaliły mi testy w Lechii Gdańsk, wszystko się przyciągało. Dostałem wtedy bardzo dobrą pod względem finansowym ofertę z Mińska. Podsumowując czas spędzony na Białorusi, uważam, że ta liga nie jest taka słaba jakby się komuś mogło wydawać. Nie jest jednak tak opakowana, jak polska. Biorąc od uwagę zaplecze – stadiony, bazy treningowe – są daleko za nami. My jesteśmy już na europejskim poziomie i chce się to oglądać, mimo że czasem ten poziom kłuje w oczy, są wywiady w przerwie, po meczu, studio. Ludzie godzinami siedzą i analizują jak ktoś kopnął piłkę, jak przyjął, rysują. Kiedyś na Białorusi zostałem wybrany zawodnikiem miesiąca i dostałem zaproszenie do programu piłkarskiego, ale miałem wrażenie, że tego nikt nie ogląda. Jeśli chodzi o poziom sportowy to są takie zespoły jak BATE Borysów, Dinamo Mińsk i Szachtior Soligorsk, które prezentują poziom zbliżony do Ekstraklasy. Oczywiście jest tam też sporo zawirowań. Tam się nie podpisuje kontraktów na dwa lata czy więcej, tylko zwykle na rok. Piłkarze zmieniają kluby jak rękawiczki, bo dzisiaj tu lepiej płacą, a jutro gdzie indziej. Dzisiaj takim zespołem jest Dinamo Brześć, gdzie są duże pieniądze jak na warunki białoruskie i to widać. Ściągnęli do siebie chociażby znanego w Polsce trenera Radoslava Latala.

A jak wspominasz życie codzienne na Białorusi?

Generalnie nie mam problemów z dostosowaniem się do nowych warunków, raczej szybko mi to przychodzi, nie jestem osobą, która kręci nosem. Mińsk jest na pewno ładnym miastem. Jeśli chcesz coś zobaczyć, pójść do dobrej restauracji, to jest tam gdzie wyjść. Co nie zmienia faktu, że są trochę lat za nami.

Doświadczyłeś tam czegoś szczególnego, coś Cię zaskoczyło?

Od razu na myśl przychodzą mi dwie rzeczy. Pierwsza to zamiłowanie Białorusinów do hokeja. Na piłkę nożną przychodzi 1-2 tysiące ludzi, na lepsze mecze 3-4. Natomiast na hokej 16 tysięcy. Jest wybudowana hala, taka jak w NHL, piękny budynek, w którym widać przepych. Wszystko chyba jednak wynika z tego, że wielkim fanem hokeja jest prezydent Łukaszenko. On raz do roku organizuje swój mecz, wtedy sam wychodzi na lód i gra, ludzie to uwielbiają. Natomiast stadionów piłkarskich, takich jak w Polsce, na Białorusi nie ma i dlatego ludzie nie chodzą na futbol, mimo że bilety są bardzo tanie. Druga zaskakująca kwestia – bardzo często w porze obiadowej ulice Mińska są niesamowicie zakorkowane, naprawdę ciężko przejechać. A wszystko przez to, że prezydent jedzie na obiad. Milicja stoi na skrzyżowaniach i wstrzymuje ruch, żeby Łukaszenko przejechał. I tak codziennie.

Poleciłbyś dzisiaj komuś grę na Białorusi?

Myślę, że bym polecał. Nie oszukujmy się, tu wchodzi w grę także kwestia finansowa. A do tego, trafiając do lepszego klubu, można się pokazać w europejskich pucharach.

Grałeś również w Zawiszy, gdzie byłeś krótko, ale zapisałeś na swoje konto trofeum – Puchar Polski.

W tamtej edycji zagrałem tylko w jednym spotkaniu – w ćwierćfinale z Górnikiem Zabrze. Do tego kilka występów w Ekstraklasie, ale tylko za trenera Tarasiewicza. Później, gdy przyjeżdżały te pociągi Portugalczyków i przyszedł trener z Portugalii, od razu zostałem odstawiony i musiałem odejść.

Po dobrym okresie w Chrobrym Głogów trafiłeś do Odry Opole. Patrząc na Twoje liczby ze spędzonego tam półrocza, a konkretnie liczbę rozegranych minut, wychodzi na to, że nie dostałeś tam żadnej szansy.

Dziwiło mnie to. Po dobrym w moim wykonaniu sezonie w Chrobrym zostałem sprowadzony do beniaminka I ligi i przez całą rundę dostałem 66 minut gry. Jak można mnie ocenić przez ten czas? Mam trochę żalu, że tak to wyglądało. Z drugiej strony trenera bronią wyniki, bo Odra jest dzisiaj na 2. miejscu w tabeli.

Wracamy jeszcze na chwilę na Cypr. Trafiliśmy do pięknego ośrodka. Zaskoczyły Cię warunki jakie tutaj zastaliśmy?

Tak, jestem zaskoczony. Generalnie niewiele pierwszoligowych klubów wyjeżdża na zagraniczne zgrupowania. Jestem mile zaskoczony, naprawdę bardzo dobrze to wygląda. Nic, tylko pracować. Słyszy się o problemach Ruchu, ale działacze dołożyli wszelkich starań, by stworzyć nam tak komfortowe warunki. W sobotę zgrupowanie zakończył tutaj Śląsk Wrocław, to też o czymś świadczy. Poziom organizacji jest naprawdę dobry.

Hotel robi wrażenie, ale dla piłkarzy najważniejsze są boiska, to dla nich się tutaj przyjeżdża. Jak prezentują się te, które zastaliście w Ayia Napa?

Są w dobrym stanie. Przejście ze sztucznej nawierzchni na naturalną widać od razu, to przyjemność. Domyślam się, że w okresie letnim trudniej jest utrzymać te boiska, ale teraz naprawdę nie mamy na co narzekać. Nie chcę słyszeć żadnych narzekań!

Jak sobie umilasz wolny czas na zgrupowaniach? Zabrałeś książkę czy może konsolę?

Do Kamienia nie brałem konsoli, ale tutaj mam. Coś się zacina, chyba ktoś mocno rzucał moją walizką na lotnisku. Książki też mam, jedną już kończę i zaraz zacznę następną. Ponadto muszę znaleźć czas na napisanie jednego projektu na studia. Studiuję na kierunku nowe media, uważam, że na czasie, związane z Internetem, z elementami dziennikarstwa. Mam indywidualny tok nauczania i korzystam z tego.

Skoro mówimy o mediach, to trzeba wspomnieć, że działasz w mediach społecznościowych, głównie na Intagramie, ale też na Twitterze.

Twitter to pozostałość jeszcze z czasów gry w Holandii. W Willem II Tilburg władze klubu kazały nam zakładać konta. Nie zmuszano do tego, by być tam aktywnym, chodziło o to, by tak jakby „zaklepać” swoje personalia, by nikt się nie podszywał. Rzeczywiście króluje Instagram, także w drużynie. Jak widać, zdjęcie góruje nad tekstem.

 

Tomasz Ferens

 

źródło: własne
Listopad
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
 1
  • Urodziny Gracjana Komarnickiego
2
  • 17. kolejka II ligi: Ruch - Pogoń Siedlce
    Godzina: 18:00
  • CLJ U'18: Śląsk Wrocław - Ruch
    Godzina: 12:00
  • CLJ U'17: Ruch - Chrobry Głogów
    Godzina: 13:30
3
4
56789
  • 18. kolejka II ligi: Ruch - Siarka Tarnobrzeg
    Godzina: 18:00
  • CLJ U'17: Górnik Zabrze - Ruch
    Godzina: 12:00
10
  • CLJ U'18: Ruch - Escola Varsovia
    Godzina: 11:30
11
1213141516
  • CLJ U'18: Ruch - Górnik Zabrze
    Godzina: 12:30
  • CLJ U'17: Ruch - Stadion Śląski
    Godzina: 10:00
  • 19. kolejka II ligi: Radomiak - Ruch
    Godzina: 13:00
17
18
19
  • Urodziny Patryka Sikory
20
  • Urodziny Adama Wilka
21
2223
  • 20. kolejka II ligi: Skra Częstochowa - Ruch
    Godzina: 13:00
  • CLJ U'18: Korona Kielce - Ruch
    Godzina: 13:00
24
25
2627282930 
zobacz więcej...

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy medialni